{"id":333,"date":"2018-12-06T13:36:19","date_gmt":"2018-12-06T13:36:19","guid":{"rendered":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=333"},"modified":"2018-12-06T13:55:08","modified_gmt":"2018-12-06T13:55:08","slug":"333-2","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=333","title":{"rendered":""},"content":{"rendered":"<p style=\"font-weight: 400;\"><strong>W dniu 25 czerwca 2010 r. zmar\u0142 Jaros\u0142aw Markiewicz, nasz przyjaciel, malarz i poeta, krytyk literatury i sztuki, wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cyciel Wydawnictwa Przed\u015bwit.<\/strong><\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pogrzeb odby\u0142 si\u0119 w dniu 6 lipca na cmentarzu P\u00f3\u0142nocnym w Warszawie. Opr\u00f3cz rodziny, licznie zgromadzili si\u0119 przyjaciele ze \u015bwiata literackiego i artystycznego. Byli te\u017c przyjaciele ze \u015brodowiska buddyst\u00f3w. W trakcie ostatniego po\u017cegnania g\u0142os zabrali m.in: Krzysztof Karasek, Wac\u0142aw Holewi\u0144ski, Zbigniew Gluza, Jacek Dobrowolski, Henryk Waniek, Tomasz Jastrun.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\"><strong>Poni\u017cej tekst po\u017cegnalny prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Sergiusza Sterny-Wachowiaka<\/strong>,<strong><br \/>\nodczytany przez wiceprezesa SPP, Wac\u0142awa Holewi\u0144skiego:<\/strong><\/p>\n<p><strong>Po\u017cegnanie \u015bp. Jaros\u0142awa Markiewicza<\/strong><\/p>\n<p>W rozwa\u017caniu o przyczynie i naturze rado\u015bci pisa\u0142: \u201eMusz\u0119 osi\u0105gn\u0105\u0107 jak\u0105\u015b pewno\u015b\u0107 siebie, \u015bwiata, w kt\u00f3rym \u017cyj\u0119 i wszech\u015bwiata, kt\u00f3ry przyjmie mnie po \u015bmierci, musz\u0119 wierzy\u0107 lub wiedzie\u0107, \u017ce \u015bmier\u0107 jest przygod\u0105 mojej nie\u015bmiertelnej duszy \u2013 je\u015bli jestem chrze\u015bcijaninem \u2013 lub nie\u015bmiertelnej ja\u017ani \u2013 je\u015bli jestem hinduist\u0105 lub teozofem\u201d. Zadanie na ca\u0142\u0105 d\u0142ug\u0105 podr\u00f3\u017c, zwan\u0105 \u017cyciem. Od pocz\u0105tku po kres, kt\u00f3rego nie ma, skoro \u015bmier\u0107 nie jest w\u0142adn\u0105 zerwa\u0107 jedno\u015bci tajemnicy istnienia osobowego i tajemnicy wszech\u015bwiata. S\u0105 one jedn\u0105 i t\u0105 sam\u0105 tajemnic\u0105. \u015awi\u0119tej pami\u0119ci Jaros\u0142aw Markiewicz wiedzia\u0142, \u017ce wyraz temu radosnemu paradoksowi \u015bmierci nie daj\u0105cej si\u0119 przeciwstawi\u0107 \u017cyciu, nie r\u00f3\u017cnej od \u017cycia, potrafi da\u0107 tylko poezja albo religia.<\/p>\n<p>Poeta, artysta malarz, mistyk \u2013 nale\u017ca\u0142 do rodziny ludzi radykalnie wolnych. Ale by\u0142 cz\u0142owiekiem wolnym nie w tym sensie, dla wyra\u017cenia kt\u00f3rego przeciwstawiamy wolno\u015b\u0107 zniewoleniu, lecz w tym znaczeniu, \u017ce nie by\u0142o w nim \u017cadnego negatywu wolno\u015bci. Doznawa\u0142em tego na pocz\u0105tek w wierszach prekursora Nowej Fali z tom\u00f3w\u00a0<em>Stadion s\u0142oneczny\u00a0<\/em>i nade wszystko\u00a0<em>Przyszed\u0142em zapyta\u0107 o w\u0142asne imi\u0119 czasu, kt\u00f3ry wnosz\u0119<\/em>\u00a0oraz<em>Podtrzymuj\u0105c radosne pozory trwania pochodu<\/em>, a p\u00f3\u017aniej w\u00a0\u00a0powie\u015bci\u00a0<em>Chaos wita w tobie \u0142otra i \u015bwi\u0119tego\u00a0<\/em>czy tomach\u00a0<em>Wsz\u0119dzie jest ziemia<\/em>\u00a0i\u00a0<em>Papierowy b\u0119ben<\/em>, jak te\u017c w monologach poznanego w pierwszych latach siedemdziesi\u0105tych ubieg\u0142ego wieku intelektualisty. Rodzi\u0142 si\u0119 w nim w\u0142a\u015bnie m\u0119drzec gardz\u0105cy uzurpacjami czystego rozumu i przechodz\u0105cy\u00a0<em>genesis<\/em>\u00a0z Ducha. Nie odrywa\u0142o ono, przeciwnie, poety od rzeczywisto\u015bci i wyznaczonych sobie zada\u0144 redaktora i wydawcy niezale\u017cnego pisma \u201eWezwanie\u201d i wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cyciela podziemnej oficyny wydawniczej\u00a0<em>Przed\u015bwit<\/em>.<\/p>\n<p>Jest lirykiem i mistrzem odmiennych stan\u00f3w \u015bwiadomo\u015bci. Jaros\u0142aw Markiewicz wytr\u0105ca\u0142 \u015bwiadomo\u015b\u0107 ze stanu r\u00f3wnowagi czyli u\u015bpienia, by pe\u0142niej i g\u0142\u0119biej osadzi\u0107 swoje jestnienie w bycie, a rzeczywisto\u015b\u0107 ustanowi\u0107 w jej niespodziewanych konkretach Innego. Wiedzia\u0142 nadto dobrze, \u017ce zmy\u015blenie zabija poezj\u0119 i religi\u0119, i sprowadza\u0142 misj\u0119 artysty duchowego do uwa\u017cno\u015bci kogo\u015b, kto czyta rzeczywisto\u015b\u0107 jak wiersz. Pe\u0142n\u0105 epifanii, obraz\u00f3w i symboli Niesko\u0144czonego. By\u0107 mo\u017ce naszym jedynym cz\u0142owieczym zadaniem \u017cycia jest przej\u015b\u0107 je od narodzin dla \u015bwiata do narodzin dla wieczno\u015bci tak, aby m\u00f3wi\u0105c za S\u0142owackim wyszczeblowa\u0107 ducha. Przeprowadzi\u0107 \u015bwiadomo\u015b\u0107 na inny, wy\u017cszy poziom. Dzie\u0142a sztuki poetyckiej czy malarskiej zdarzaj\u0105 si\u0119 w\u00f3wczas jako etapy drogi. W sensie ca\u0142o\u017cyciowym nabieraj\u0105 one klasy \u015bwiadectw do\u015bwiadczenia wewn\u0119trznego. Poza czy ponad kategoriami pi\u0119kna, prawdy i dobra otrzymujemy przyk\u0142ad i wskaz\u00f3wk\u0119.<\/p>\n<p>\u017begnaj\u0105c \u015bwi\u0119tej pami\u0119ci Jaros\u0142awa Markiewicza wierzymy, \u017ce narodzi\u0142 si\u0119 dla \u017cycia niesko\u0144czonego i wiecznego. Mo\u017cemy mie\u0107 pewno\u015b\u0107, \u017ce sami zostajemy ze wspania\u0142omy\u015blnym darem artysty i m\u0119drca, przeznaczonym dla nas, na chwil\u0119 jeszcze tu pozostawionych. Z zapisem wysokiej podr\u00f3\u017cy przez nie\u0142atwe, ofiarne \u017cycie. To by\u0142, to jest cz\u0142owiek-ksi\u0119ga. Dzi\u0119kujemy, \u017ce zostali\u015bmy Nim obdarowani.<\/p>\n<p>Tajemnic\u0105 ziemskiego \u017cycia \u015bwi\u0119tej pami\u0119ci Jaros\u0142awa Markiewicza \u2013 dzi\u015b widzimy to dobrze \u2013 jest wyrzeczenie, asceza, redukcja mistyczna jako warunek radykalnej wolno\u015bci osobistej i artystycznej. Osi\u0105gn\u0105\u0142 On\u00a0bezpo\u015brednie do\u015bwiadczenie \u015bwiadomo\u015bci, kt\u00f3re\u00a0<em>zen\u00a0<\/em>nazywa \u015bwiadomo\u015bci\u0105 Pustki. Jak m\u00f3wi ulubiona przez poet\u0119 buddyjska\u00a0<em>Sutra<\/em>\u00a0<em>Serca<\/em>:<\/p>\n<p>Forma nie jest r\u00f3\u017cna od pustki,<\/p>\n<p>Pustka nie jest r\u00f3\u017cna od formy.<\/p>\n<p>Nie ma tu oka, ucha, nosa,<\/p>\n<p>j\u0119zyka, cia\u0142a, umys\u0142u,<\/p>\n<p>ni barwy, d\u017awi\u0119ku, zapachu,<\/p>\n<p>smaku, dotyku, ani tego,<\/p>\n<p>co umys\u0142 chwyta,<\/p>\n<p>ani aktu odczuwania.<\/p>\n<p>Nie ma niewiedzy ani jej kresu,<\/p>\n<p>nie ma rozk\u0142adu ani \u015bmierci,<\/p>\n<p>ani nie ma ich kresu.<\/p>\n<p>Nie ma cierpienia,<\/p>\n<p>ani przyczyny cierpienia,<\/p>\n<p>ani wyga\u015bni\u0119cia cierpienia,<\/p>\n<p>czy szlachetnej \u015bcie\u017cki<\/p>\n<p>wyprowadzaj\u0105cej z cierpienia.<\/p>\n<p>Mam pod powiekami obraz Jaros\u0142awa Markiewicza w wielkiej, z\u0142oto roz\u015bwietlonej sali Zamku Kr\u00f3lewskiego w Warszawie, czytaj\u0105cego jesieni\u0105 ubieg\u0142ego roku sw\u00f3j wiersz, specjalnie wybrany na jubileusz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Co z tego, \u017ce dzi\u015b przychodzi nam m\u00f3wi\u0107 o Panu Jaros\u0142awie na cmentarzu. Jego tutaj po prostu nie ma. Poeta zn\u00f3w czyta, co napisa\u0142, w pe\u0142nej z\u0142otego \u015bwiat\u0142a sali najwy\u017cszego z zamk\u00f3w.<\/p>\n<p><em>Suchy Las, 6 lipca 2010 roku<\/em><br \/>\nSergiusz Sterna\u2013Wachowiak &#8211;\u00a0prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich<\/p>\n<p><strong>Wspomnienie Jacka Dobrowolskiego zamieszczone w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221; w dniu 10 lipca 2010 r.<\/strong><\/p>\n<p>Jaros\u0142aw Markiewicz, polski surrealista, wybitny poeta i malarz samouk, pionier medytacji zen, odwa\u017cny wydawca podziemny w stanie wojennym, urodzony w Wysokim Litewskim 12.06.1942 r., zmar\u0142 po ci\u0119\u017ckiej chorobie w Kajewie k.Kutna 25.06.2010 r. By\u0142 cz\u0142owiekiem szlachetnym i skromnym, o wielkiej delikatno\u015bci serca i niek\u0142amanym uroku, otwartym i \u0142agodz\u0105cym konflikty, badaczem nie\u015bwiadomo\u015bci, wizjonerem-psychonaut\u0105, z\u00a0du\u017c\u0105 doz\u0105 otrze\u017awiaj\u0105cego dowcipu i autoironii. By\u0142 te\u017c mistrzem intymnej rozmowy o tajemnicach ziemi i nieba. Zapami\u0119tamy go jako w\u0119drowca przez krajobrazy wyobra\u017ani ku, jak to nazywa\u0142, \u201enaturalnej obecno\u015bci\u201c.<\/p>\n<p>\u017begnamy w nim wyj\u0105tkowe po\u0142\u0105czenie: czu\u0142ego serca i m\u0105dro\u015bci, talentu poetyckiego i malarskiego, prostolinijno\u015bci charakteru i niebotycznej imaginacji,\u00a0odwagi i skromno\u015bci. Cho\u0107 nie uko\u0144czy\u0142 filozofii i historii sztuki na UW by\u0142 wszechstronnym erudyt\u0105 ducha i s\u0142owa. Jego poezj\u0119 cechowa\u0142a ludyczna nieprzewidywalno\u015b\u0107 skojarze\u0144 i dowcipne traktowanie metafizyki i erotyki.<\/p>\n<p>By\u0142 dzieckiem Saturna kultywuj\u0105cym melancholi\u0119 i nocny, domowy tryb \u017cycia, niemal jak neoplato\u0144czycy we florenckiej Akademii Marsilio Ficino.<\/p>\n<p>Jako poeta debiutowa\u0142 w prasie w 1957 r., jego tom \u201eStadion s\u0142oneczny\u201c, Iskry, otrzyma\u0142 nagrod\u0119 Radia Wolna Europa jako nalepszy debiut 1965 r. Drugi tom \u201ePrzyszed\u0142em zapyta\u0107 o w\u0142asne imi\u0119 czasu, kt\u00f3ry wnosz\u0119\u201c (suplement do pisma ZSP \u201eII Orientacje\u201c z\u00a01968 r.) zosta\u0142 uznany przez Stanis\u0142awa Bara\u0144czaka za inicjuj\u0105cy tzw. Now\u0105 Fal\u0119 w poezji polskiej. Kolejne tomy to: \u201cPodtrzymuj\u0105c radosne pozory trwania pochodu\u201c, WL, 1971 r. \u201cW cia\u0142ach kobiet wschodzi s\u0142o\u0144ce\u201c, PIW, 1976 r. \u201cWiersze wybrane\u201c Czytelnik, 1978 r. proza \u201cChaos wita w tobie \u0142otra i \u015bwi\u0119tego\u201c, PIW, 1979 r., \u201ci\u201c , PIW, 1980 r. \u201cWsz\u0119dzie jest ziemia\u201c, wydany poza cenzur\u0105 pod pseudonimem Jan Marty, 1982 r. \u201cPapierowy b\u0119ben\u201c, Przed\u015bwit, 1996 r. \u201cWiersze g\u00f3rne i dolne\u201c, Przed\u015bwit, 2003 r.<\/p>\n<p>W 1969 r. za\u0142o\u017cy\u0142 na ul. Terespolskiej Teatr Robotniczy w kt\u00f3rym m.in. wystawi\u0142 w\u0142asn\u0105 sztuk\u0119 \u201cMi\u0119dzy nagimi id\u0105 nadzy\u201c (fragmenty sztuki w filmie A. Krauzego \u201cPalec bo\u017cy\u201c z 1972 r.). Od 1972 r. by\u0142 z-c\u0105 red. naczelnego miesi\u0119cznika literackiego \u201cNowy wyraz\u201c i redaktorem dzia\u0142u poetyckiego. Zwolniono go zazbyt du\u017cy procent wierszy odrzucanych przez cenzur\u0119.<\/p>\n<p>W 1973 r. o\u017ceni\u0142 si\u0119 z\u00a0El\u017cbiet\u0105 B\u0142aszkowsk\u0105, kt\u00f3r\u0105 bardzo kocha\u0142 i nazywa\u0142 Promykiem. W 1993 r. urodzi\u0142 im si\u0119 syn Jeremiasz Stefan. Niestety, Promyk opu\u015bci\u0142a nas na zawsze 7 lat p\u00f3\u017aniej. W ich go\u015bcinnym mieszkaniu przy ul. Obo\u017anej powsta\u0142o w 1974 r. pierwsze miejsce\u00a0 praktyki zen w Warszawie, kt\u00f3re dzia\u0142a\u0142o przez trzy i p\u00f3\u0142 roku. Jarek i Promyk byli jego serdecznymi gospodarzami.<\/p>\n<p>W 1976 r. Jarek zacz\u0105\u0142 malowa\u0107 obrazy. S\u0105 to g\u0142\u00f3wnie pejza\u017ce kosmiczne \u2013 metafizyczne, oniryczne, fantastyczne, czasem science fiction. Kr\u00f3luje w nich, tak jak w jego poezji i prozie, medytacyjne zdumienie przestrzeni\u0105 i czasem. W ostatnich latach nazywa\u0142 swe malarstwo pareidolicznym, czyli sugeruj\u0105cym to co znane w czym\u015b odleg\u0142ym. Mia\u0142 wystawy w Warszawie, K\u0142odzku, Olsztynie, Berlinie, Pary\u017cu i Sztokholmie. Pisa\u0142 te\u017c teksty hermeneutyczne o poezji i o malarstwie, przede wszystkim o katowickiej grupie \u201cOneiron\u201c z kt\u00f3r\u0105 czu\u0142 silne powinowactwo.<\/p>\n<p>W stanie wojennym wydawa\u0142 pismo literackie \u201cWezwanie\u201c i w pierwszym numerze opublikowa\u0142 sny ludzi wstrz\u0105\u015bni\u0119tych zamachem stanu z\u00a0ilustracjami dzieci. Jesieni\u0105 1982 r., wraz z\u00a0Wac\u0142awem Holewi\u0144skim, za\u0142o\u017cy\u0142 podziemne wydawnictwo \u201cPrzed\u015bwit\u201c, kt\u00f3re do 1989 r.wyda\u0142o ok.160 ksi\u0105\u017cek. Aresztowany dwukrotnie. Po pierwszym jego aresztowaniu Promyk dozna\u0142a pierwszego wylewu, po drugim zatrzymaniu skonfiskowano im samoch\u00f3d. W 1999 r. Prezydent RP, Lech Kaczy\u0144ski, odznaczy\u0142 go Krzy\u017cem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.<\/p>\n<p>Po 1989 r. Jarek wyda\u0142 jeszcze kilkadziesi\u0105t ksi\u0105\u017cek m.in. Swedenborga, Huxleya i Toynbee\u2018ego. Wyst\u0105pi\u0142 te\u017c w dw\u00f3ch filmach dokumentalnych Andrzeja Titkowa \u201eWszystko po drodze\u201c (1992 r.) o Krzysztofie Freislerze oraz \u201cI na prawd\u0119 nie wiedzieli\u015bmy\u201c (1993 r.) o marcu 1968 r. By\u0142 r\u00f3wnie\u017c pomys\u0142odawc\u0105 i wsp\u00f3\u0142scenarzyst\u0105 filmu Titkowa \u201cOdej\u015bcia-powroty\u201c o \u015bmierci klinicznej (1997 r.).<\/p>\n<p>Jarek wp\u0142ywa\u0142 na wielu ludzi nie tylko swymi talentami, ale r\u00f3wnie\u017c r\u00f3wnowag\u0105, \u017cyczliwo\u015bci\u0105 i pogod\u0105 ducha. Nie przypominam sobie by kiedykolwiek wpad\u0142 w gniew. Jego otwarta obecno\u015b\u0107 uwra\u017cliwia\u0142a. W ostatnich latach by\u0142 w szcz\u0119\u015bliwym zwi\u0105zku z\u00a0Alicj\u0105 Kozakiewicz. \u017begnamy Ci\u0119, Jarku, z\u00a0wielkim b\u00f3lem. Pociesza nas my\u015bl, \u017ce dobrzy poeci po \u015bmierci staj\u0105 si\u0119 bardziej obecni.<\/p>\n<p><strong>Fragment tekstu Tomasza Jastruna, zamieszczony w &#8222;Newsweeku&#8221; z 10 lipca 2010 r.<\/strong><\/p>\n<p>***<br \/>\nMieszka\u0142 w magicznym miejscu, a teraz nagle \u2013 W\u00f3lka W\u0119glowa. Okropny adres. Wygl\u0105da ten cmentarz jak wojskowe lotnisko z lat 60. w komunie. Ale zmarli maj\u0105 przynajmniej obszerne i d\u0142ugie pasy startowe, no i nie \u017cal im tego, co tu zostawiaj\u0105. Jarek Markiewicz \u2013 pisarz, malarz, buddysta, po stanie wojennym cz\u0142owiek podziemia. Doprawdy, sam musia\u0142 si\u0119 bezgranicznie zdziwi\u0107, na co mu przysz\u0142o&#8230; Taki niepraktyczny, a Przed\u015bwit by\u0142 jednym z najlepiej dzia\u0142aj\u0105cych wydawnictw podziemnych. Mog\u0142em wi\u0119c \u015bmia\u0142o w mowie pogrzebowej, kt\u00f3ra r\u00f3wnie mnie zaskoczy\u0142a jak jego \u015bmier\u0107, powiedzie\u0107: \u201eZrobi\u0142 tak wiele dla nas, a my tak ma\u0142o dla niego\u201d. Drukowali\u015bmy przecie\u017c w Przed\u015bwicie podziemne pismo \u201eWezwanie\u201d, a tak\u017ce ksi\u0105\u017cki, co nadawa\u0142o wtedy sens naszemu \u017cyciu. Bliski by\u0142 r\u00f3\u017cnych tajemnic \u017cycia, wi\u0119c by\u0142em pewien, \u017ce \u015bmier\u0107 przechytrzy. To z\u0142e s\u0142owo, za uczciwy by\u0142 na chytro\u015b\u0107 \u2013 raczej, \u017ce si\u0119 z ni\u0105 dogada.<\/p>\n<p>Tak ma\u0142o si\u0119 o tym m\u00f3wi, pewnie by nie straszy\u0107 dzieci i m\u0142odych, ale najbardziej poruszaj\u0105c\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 ludzkiego krajobrazu jest odchodzenie bliskich i dalekich znajomych.<\/p>\n<p>Z dzieci\u0144stwa pami\u0119tam ojca, gdy przychodzi\u0142a TA wiadomo\u015b\u0107. Co\u015b si\u0119 w nim osuwa\u0142o, jakby zbocze g\u00f3ry. I wzdycha\u0142: \u201eNo tak!\u201d. I zamy\u015bla\u0142 si\u0119 daleko, ale zaraz wraca\u0142 zdumiony \u2013 \u017ce zmieni\u0142o si\u0119 wszystko i nic. To \u2013 wszystko i nic \u2013 jest wa\u017cn\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 poruszenia<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W dniu 25 czerwca 2010 r. zmar\u0142 Jaros\u0142aw Markiewicz, nasz przyjaciel, malarz i poeta, krytyk literatury i sztuki, wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cyciel Wydawnictwa Przed\u015bwit. Pogrzeb odby\u0142 si\u0119 w dniu 6 lipca na cmentarzu P\u00f3\u0142nocnym w Warszawie. Opr\u00f3cz rodziny, licznie zgromadzili si\u0119 przyjaciele ze \u015bwiata literackiego i artystycznego. Byli te\u017c przyjaciele ze \u015brodowiska buddyst\u00f3w. W trakcie ostatniego po\u017cegnania g\u0142os &#8230; <a title=\"\" class=\"read-more\" href=\"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=333\" aria-label=\"Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej o \">Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-333","page","type-page","status-publish"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/333","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=333"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/333\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":335,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/333\/revisions\/335"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=333"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}