{"id":136,"date":"2018-12-04T18:51:15","date_gmt":"2018-12-04T18:51:15","guid":{"rendered":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=136"},"modified":"2018-12-04T21:57:21","modified_gmt":"2018-12-04T21:57:21","slug":"jaroslaw-markiewicz","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=136","title":{"rendered":"Jaros\u0142aw Markiewicz"},"content":{"rendered":"<p style=\"font-weight: 400;\"><strong>Wspomnienia, notatki i uwagi z lat 1982-89<\/strong><\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Przed\u015bwit to jednak by\u0142o dziwne wydawnictwo, jak si\u0119 dzisiaj okazuje, za\u0142o\u017cone i wypracowane ko\u0144sk\u0105 si\u0142\u0105 dw\u00f3ch pisarzy (jeden by\u0142 wtedy ca\u0142kowicie in spe, jednak nasza g\u0142\u0119bsza przyja\u017a\u0144 zrodzi\u0142a si\u0119 na gruncie literackim, Wacek by\u0142 oczytany, to za ma\u0142o powiedziane, Wacek umia\u0142 \u017cy\u0107 literatur\u0105, podobnie S\u0142o\u0144, podobnie Tomek Burski z\u00a0<em>Wezwania<\/em>&#8230;), Wacek by\u0142 oblatany w podziemiu, przed 80. rokiem praktykowa\u0142 w NOWEJ, ja przyzwyczajony by\u0142em do konspiry od dziecka.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Ludzie konspiry, chyba dlatego, \u017ce si\u0119 mniej od innych bali, mieli w sobie co\u015b z awanturnik\u00f3w, \u0142atwo im by\u0142o nadepn\u0105\u0107 na honor, cz\u0119sto wybuchali. Ta awanturniczo\u015b\u0107 i brawurowo\u015b\u0107 pomaga\u0142a im przetrwa\u0107. Wielu by\u0142o notorycznych kozak\u00f3w, sporo kozak\u00f3w alkoholowych.<br \/>\nRysiek (drukarz z Woli) jecha\u0142 do roboty o si\u00f3dmej rano, drukarnia by\u0142a w szpitalu, zaczyna\u0142 prac\u0119 o \u00f3smej, a jeszcze by\u0142 wstawiony z nocy, wi\u00f3z\u0142 w siatce blachy, robi\u0142em je przez ca\u0142\u0105 noc w wannie i podrzuci\u0142em na przystanek, R. wysiad\u0142 i dopiero przy budce z piwem spostrzeg\u0142, \u017ce blachy pojecha\u0142y dalej. Z\u0142apa\u0142a go alkoholowa paranoja, \u017ce tam s\u0105 jego odciski palc\u00f3w. Zamiast i\u015b\u0107 do pracy, z Wojtkiem wpadli do mnie, wyrwali ze snu, pojechali\u015bmy szuka\u0107 tramwaju, kt\u00f3rym jecha\u0142 tamten. Znale\u017ali\u015bmy. Kto\u015b motorniczemu poda\u0142 siatk\u0119. Taka to by\u0142a konspira.<br \/>\nZdarzenie mia\u0142o i swoj\u0105 dobr\u0105 stron\u0119. Wojtek zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z motorniczym, um\u00f3wi\u0142 wieczorem na w\u00f3dk\u0119, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce motorniczy by\u0142 zwolennikiem KPN-u, dobry by\u0142 i KPN. P\u00f3\u017aniej spotka\u0142em si\u0119 z motorniczym przy po\u015bpiesznie p\u0119dzonej nalewce, zosta\u0142 naszym kurierem i wozi\u0142 paczki z wydrukami, pakowane by\u0142y w walizki, na um\u00f3wionym przystanku wynosi\u0142 walizki. Spotkanie z motorniczym odbywa\u0142o si\u0119 na \u017boliborzu, z tego przystanku wida\u0107 by\u0142o restauracj\u0119 Balaton. Mieszka\u0142 tam Zegarmistrz, z\u0142ota r\u0105czka, opr\u00f3cz antycznych zegar\u00f3w naprawia\u0142 instrumenty muzyczne, a nam dorabia\u0142 cz\u0119\u015bci do offset\u00f3w, sk\u0142ada\u0142 ksi\u0105\u017cki, stary kawaler, 1 sierpnia 44 jako czterolatek by\u0142 z mam\u0105 na wczasach w J\u00f3zefowie, a ojciec po tej stronie Wis\u0142y, prze\u017cy\u0142 powstanie, poszed\u0142 do niewoli, z Niemiec wyjecha\u0142 do Australii. To by\u0142 problem Zegarmistrza, jak si\u0119 upija\u0142 m\u00f3wi\u0142, \u017ce ma ojca kangura. Ten b\u00f3l dzieci\u0144stwa nie pozwoli\u0142 mu dorosn\u0105\u0107, ci\u0105gle by\u0142 w dziwny spos\u00f3b dzieckiem.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Rodzice Wojtka Szczyg\u0142owicza zgin\u0119li w Powstaniu. Wojtek mieszka\u0142 na Ludnej, wtedy pracowa\u0142 w FSO, ws\u0142awi\u0142 si\u0119 tym, \u017ce kiedy\u015b przysz\u0142a do niego Sbcja na rewizj\u0119, po mieszkaniu przysz\u0142a kolej na piwnic\u0119, w piwnicy Wojtek mia\u0142 warsztat samochodowy, gdzie nieustanie naprawia\u0142 swojego Willisa, kiedy wszyscy funkcjonariusze weszli do piwnicy, Wojtek wyszed\u0142, zamkn\u0105\u0142 drzwi i pojecha\u0142 mieszka\u0107 na Wol\u0119. Sbcy siedzieli tam przez kilka godzin.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">\u015alub Ewy i Wacka, zabieramy do Simki cywilnego ksi\u0119dza z \u0142a\u0144cuchem w sam raz do wi\u0119zienia, te\u015b\u0107 Wacka sam w sobie grubawy zrobi\u0142 si\u0119 ze dwa razy grubszy od piersi\u00f3wek z w\u00f3dk\u0105 i koniakiem, m\u0105dry cz\u0142owiek, od razu dwie przeznaczy\u0142 na straty w bramie, ja trzymam oficjalnie za \u0142eb butelk\u0119 szampana, pobieraj\u0105 si\u0119 oczywi\u015bcie na serio, Ewa ma wielkie zakochane oczy, Wacek strzy\u017ce w\u0105sikiem, ale ta ceremonia ma te\u017c inne cele, jest przyj\u0119cie weselne w \u015bwietlicy Bia\u0142o\u0142\u0119ki, jest s\u0119kacz, tort, ryby, mi\u0119sa i sa\u0142atki dla wegetarian, alkohol z piersi\u00f3wek, te\u015b\u0107 chudnie w oczach, stra\u017cnicy te\u017c co\u015b dostaj\u0105, istnieje teoretyczna mo\u017cliwo\u015b\u0107 pods\u0142uchu, ale gwar pot\u0119\u017cny, \u017cywio\u0142owy, dostaj\u0119 od Wacka namiary na braci W. (Wacek twierdzi, \u017ce by\u0142o inaczej), drukarzy, kontakt przez poprzedni\u0105 \u017con\u0119 Wacka, Ul\u0119, idzie o wydrukowanie Wezwania,<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wczesn\u0105 wiosn\u0105 82 roku by\u0142a do \u201cwzi\u0119cia\u201d maszyna offsetowa, drukuj\u0105ca ok.10 tys. na godzin\u0119 formatu B3, prawdziwa czeska fabryka, nie by\u0142o transportu, dwaj bracia, kt\u00f3rych nie wspomn\u0119, \u201cza\u0142atwi\u0142o\u201d transport do \u201cprzej\u015bci\u00f3wki\u201d, jednak by\u0142 szkopu\u0142, w\u0142a\u015bcicielowi samochodu transportowego z mocnymi \u201cre\u017cimowymi\u201d papierami potrzebne by\u0142o koniecznie za\u015bwiadczenie od biskupa, \u017ce jest porz\u0105dnym cz\u0142owiekiem, bo mia\u0142 s\u0142abo\u015b\u0107 do biskupa, a wyobra\u017ca\u0142 sobie, \u017ce wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej b\u0119d\u0119 komuch\u00f3w wiesza\u0107, \u017ce za\u015bwiadczenie od biskupa go zbawi. M\u00f3j wewn\u0119trzny spryciarz potrafi czasami stan\u0105\u0107 na g\u0142owie, wyt\u0142umaczy\u0142em po\u015brednicz\u0105cym ch\u0142opakom, \u017ce biskup powiedzia\u0142, \u017ce nie mo\u017ce bezpo\u015brednio, boby si\u0119 do niego dobrali, ale \u017ce stosowne pismo od biskupa (gdyby dosz\u0142o do wieszania) b\u0119dzie do odebrania w redakcji podziemnego pisma, przy tym usz\u0142o uwadze potrzebuj\u0105cego, \u017ce pismo jest ukryte, redakcja nie ma adresu, itp. \u2013 maszyna zosta\u0142a przewieziona, lecz \u201cbiskup\u201d nie mia\u0142 dobrej r\u0119ki, po roku bezczynno\u015bci trzeba by\u0142o offset oda\u0107 komu\u015b, kto akurat mia\u0142 transport, by\u0142a to tzw, o\u015bwiat\u00f3wka, kontakt przez Wojtka Eichelbergera.<br \/>\nOffset ukryty by\u0142 w piwnicy specjalnie do tego celu zbudowanej pod domkiem rekreacyjnym dziarskiego wci\u0105\u017c Akowca, te\u015bcia Marka Por\u0119bowicza, Stanis\u0142awa Ko\u017ami\u0144skiego, kt\u00f3ry uratowa\u0142 wielu \u017byd\u00f3w z Anina i okolic.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Mia\u0142em poczucie anachroniczno\u015bci, idioci i zdrajcy, z obawy o w\u0142asne szyje, a strach ich by\u0142 wielki! \u201ccofn\u0119li zegar historii\u201d i zanurzyli nas jeszcze g\u0142\u0119biej w \u201c\u017cyciu na niby\u201d.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W 1986 na jesieni lub na wiosn\u0119 87 pojechali\u015bmy za Sandomierz do Adama Bienia, \u017ceby zapisa\u0107 na wideo jego opowie\u015b\u0107 z procesu 16, odpowiada\u0142 na nasze pytania, ale te\u017c zadawa\u0142 pytania &#8211; czy wystarczaj\u0105co dobrze dbamy w sensie konspiracyjnym i bytowym o nasze \u201ctrusty m\u00f3zg\u00f3w\u201d, bo on wyobra\u017ca\u0142 sobie, \u017ce konspiracja hoduje w tajnych pieczarkarniach idealne pieczarki, zespo\u0142y projektodawczo-badawcze, jakie istnia\u0142y w konspiracji 1939-45, by\u0142y to zespo\u0142y partyjne, ale na czas walki nie \u017car\u0142y si\u0119 mi\u0119dzy sob\u0105, razem pracowa\u0142y dla przysz\u0142o\u015bci, cho\u0107 cz\u0119sto nie wiedzia\u0142y o swym istnieniu.<br \/>\nWtedy u\u015bwiadomi\u0142em sobie, nie pierwszy raz, jakie\u015b duchowe ub\u00f3stwo pokolenia, kt\u00f3re owszem rozpozna\u0142o swoje istnienie w \u201cna-nibo\u015bci\u201d, ale nazwa\u0142o je \u201cnieprzedstawionym\u201d &#8211; czyli \u201cprzedstawienie\u201d by\u0142o zbawieniem, rozpoznanie mia\u0142o spowodowa\u0107, \u017ce koszmary na-nibo\u015bci pierzchn\u0105 jak dziewica zobaczona w k\u0105pieli.<br \/>\nAle nie pierzch\u0142y, raczej si\u0119 rozpierzch\u0142y i ukry\u0142y, najpierw w nas samych, a tak\u017ce w r\u00f3\u017cnych cieniach, a p\u00f3\u017aniej w cieniasach.<br \/>\nK.Wyka pisa\u0142: Okupacja to taka sekta, kt\u00f3rej cz\u0142onkowie posiadaj\u0105 niepor\u00f3wnywaln\u0105 przewag\u0119 liczebn\u0105 nad kap\u0142anami &#8230;<br \/>\nW podziemiu zosta\u0142a opublikowana ksi\u0119ga tajnych protoko\u0142\u00f3w ambasador\u00f3w USA, W. Brytanii i Francji, byli to um\u00f3wieni w Poczdamie stra\u017cnicy demokratycznych wybor\u00f3w w Polsce. I ci stra\u017cnicy jeden po drugim donosili swoim rz\u0105dom o setkach zabitych PSLowc\u00f3w, o zastraszaniu, o fa\u0142szowaniu wybor\u00f3w.<br \/>\nRz\u0105dy naszych aliant\u00f3w ukry\u0142y raporty &#8211; i uzna\u0142y te wybory.<br \/>\nWyobra\u017ca\u0142em wi\u0119c sobie, \u017ce kiedy wreszcie odzyskamy niepodleg\u0142o\u015b\u0107, wr\u00f3cimy do tego, \u017ce nar\u00f3d nie mia\u0142 swojego pa\u0144stwa, \u017ce machlojki na samej g\u00f3rze spowodowa\u0142y totalny mrok na dole, nie m\u00f3wi\u0105c o ciemno\u015bci we \u0142bach.<br \/>\nSkoro nie by\u0142o pa\u0144stwa polskiego, to odrodzone pa\u0144stwo polskie np. powinno &#8211; nie za kar\u0119 &#8211; ale prawnie odci\u0105\u0107 si\u0119 od d\u0142ug\u00f3w zaci\u0105ganych przez Gierka i towarzyszy (cz\u0119sto dla dobra ZSRR). Zach\u00f3d, jak si\u0119 zdaje, by\u0142 na tak\u0105 mo\u017cliwo\u015b\u0107 przygotowany.<br \/>\nJednak przy Okr\u0105g\u0142ym Stole, a mo\u017ce bardziej pod sto\u0142em, zadekretowano ci\u0105g\u0142o\u015b\u0107 pa\u0144stwa, z wszystkimi konsekwencjami. Michnik dla wyt\u0142umaczenia sobie w\u0142asnych l\u0119k\u00f3w psyche, musia\u0142 uzna\u0107 Jaruzelskiego\u00a0\u00a0i Kiszczaka za \u201cludzi honoru\u201d.<br \/>\nTaki obr\u00f3t sprawy i totalne zubo\u017cenie wielu warstw spo\u0142ecznych, spowodowa\u0142y, \u017ce byli opozycjoni\u015bci przy w\u0142adzy byli bezsilni, co doprowadzi\u0142o do rz\u0105d\u00f3w SLD, czyli powt\u00f3rki z rozrywki. S\u0105 powa\u017cne powody, aby uwa\u017ca\u0107 uw\u0142aszczenia za kolejn\u0105 akcj\u0119 \u201c\u017celazo\u201d. Jednak nie od rewizji i roszcze\u0144 nale\u017cy zaczyna\u0107 odnow\u0119.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wysz\u0142y jednak dwie wizyjne i zarazem buduj\u0105ce wewn\u0119trznie ksi\u0105\u017cki, niew\u0105tpliwie napisane przez ludzi tego pokolenia,\u00a0<em>Dziady berli\u0144skie<\/em>\u00a0H.Wa\u0144ka i\u00a0<em>Epizod<\/em>\u00a0Zb. Gluzy ( ur.1955). Skomplikowana, symboliczna, oparta konstrukcyjnie na tarocie i alchemi ksi\u0105\u017cka Henryka ma, m\u00f3wi\u0105c bardzo skr\u00f3towo, t\u0119 przede wszystkim warto\u015b\u0107, \u017ce wi\u0105\u017ce rzeczywisto\u015b\u0107, kt\u00f3ra jest wyobra\u017ceniem zewn\u0119trznym, z wgl\u0105dem w wewn\u0119trzne stany i rozw\u00f3j cz\u0142owieka &#8222;historycznego&#8221;. Z tym, \u017ce u Henryka niekt\u00f3re idee, oczywi\u015bcie te odwieczne, zosta\u0142y jakby upostaciowane i rzeczywisto\u015b\u0107 ogl\u0105dana jest z punktu widzenia tych postaci-idei. Ksi\u0105\u017cka Henryka zgin\u0119\u0142a w podziemiu, podobny los spotka\u0142 ksi\u0105\u017ck\u0119 Gluzy, kt\u00f3ra relacjonuje w archaicznej formie list\u00f3w do \u017cony pozostawionej na wolno\u015bci 29 tygodni pobytu na Rakowieckiej.<br \/>\nA jest to ksi\u0105\u017cka o budowaniu siebie, o budowaniu czego\u015b wi\u0119cej ni\u017c osobowo\u015bci, o budowaniu w\u0142asnej esencji i zarazem przygl\u0105danie si\u0119 budulcowi, z kt\u00f3rego sami siebie zbudowali\u015bmy. Gluza, jak to si\u0119 m\u00f3wi z odwag\u0105 granicz\u0105c\u0105 z g\u0142upot\u0105, a tylko taka odwaga liczy si\u0119 w wewn\u0119trznych zmaganiach, przejrza\u0142 w wi\u0119zieniu swoje ceg\u0142y, oczywi\u015bcie na tyle, na ile pozwoli\u0142a wi\u0119zienna biblioteka, klawisze i ca\u0142a procedura zgnojenia politycznego wi\u0119\u017ania. Gluza od\u017cegnuje si\u0119 od polityki, uwa\u017ca si\u0119 de facto za wi\u0119\u017ania literackiego, a na literaturze nie zostawia suchej nitki. Pocz\u0105wszy od dzie\u0142 tak fundamentalnych jak Ewangelia, a ko\u0144cz\u0105c na Gombrowiczu. Ale trafia mu si\u0119\u00a0<em>Zmartwychwstanie<\/em>\u00a0To\u0142stoja, i t\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119 uwa\u017ca za godn\u0105 uwagi.<br \/>\nDziwna rzecz, kiedy dla u\u015bci\u015blenia tej wypowiedzi, czyta\u0142em teraz ksi\u0105\u017ck\u0119 Gluzy, to wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce w pewnym sensie jest to jaki\u015b dalszy ci\u0105g Salingera. 30 letni w\u00f3wczas bohater-autor jest cz\u0142owiekiem niedojrza\u0142ym, niedojrza\u0142ym do&#8230; tak wielu rzeczy i spraw, kt\u00f3re pr\u00f3buje utrzyma\u0107 w g\u0142owie, w g\u0142owie i g\u0142ownie wyznaczy\u0107 im drogi, na kt\u00f3rych si\u0119 zdarz\u0105.<br \/>\nI w tym sensie ca\u0142e moje pokolenie jest jako\u015b niedojrza\u0142e i nieprzystosowane, i zarazem zdo\u0142owane. Bo wydaje si\u0119 nam, \u017ce musimy odpowiada\u0107 na wyzwania rzeczywisto\u015bci.<br \/>\nA przecie\u017c w istocie rzeczywisto\u015b\u0107 istnieje tylko jako wyobra\u017cenie, istnieje owszem moje lub czyje\u015b pojmowanie rzeczywisto\u015bci, kt\u00f3re po cz\u0119\u015bci tworzy rzeczywisto\u015b\u0107.<br \/>\nMia\u0142ki wg Gluzy Gombrowicz uruchomi\u0142 poj\u0119cie niedojrza\u0142o\u015bci, wyposa\u017cy\u0142 je w tre\u015bci, inni tak\u017ce, kto\u015b tam orzek\u0142, \u017ce niedojrza\u0142o\u015b\u0107 jest cech\u0105 konstytutywn\u0105 cz\u0142owieka, \u017ce nawet stuletni starcy s\u0105 niedojrzali, kto\u015b inny stwierdzi\u0142, \u017ce ta konstytutywna niedojrza\u0142o\u015b\u0107 jest oznak\u0105 mo\u017cliwej fizycznej nie\u015bmiertelno\u015bci cz\u0142owieka. Ot, fantazje wiecznie niedojrza\u0142ych umys\u0142\u00f3w.<br \/>\nUmys\u0142y wiecznie niedojrza\u0142ych poet\u00f3w.<br \/>\nWr\u00f3\u0107my jednak do pojmowania, czyli do \u015bwiadomo\u015bci. Gluza trafia w wi\u0119zieniu na Heideggera, cytuje go nawet: Mowa to domostwo bycia. Pod jego strzech\u0105 mieszka cz\u0142owiek. Str\u00f3\u017cami domostwa s\u0105 my\u015bliciele i poeci. Poeci? -pyta Gluza &#8211; chyba nieliczni, a my\u015bliciele, kt\u00f3rzy?<br \/>\nA jednak Gluza nawi\u0105zuje w wi\u0119zieniu kontakt z pewnym my\u015blicielem &#8211; jest nim, o dziwo, Sokrates! (I niech\u0119\u0107 do Platona, to samo zreszt\u0105 w ksi\u0105\u017cce Wa\u0144ka).<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">\u00a0*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Mietek Porowski (jego brat Bogdan pracowa\u0142 z nami i mia\u0142 liczne przygody, o tym przy innej okazji) pracowa\u0142 w drukarni szpitala na P\u0142ockiej, drukowa\u0142 ma\u0142o, bo nie m\u00f3g\u0142 \u201corganizowa\u0107\u201d papieru, a na naszym nie bardzo mu si\u0119 op\u0142aca\u0142o, bo wi\u0119kszo\u015b\u0107 forsy sz\u0142a przez nerki, a nie by\u0142 ju\u017c tak bardzo m\u0142ody, cz\u0119sto by\u0142 nieprzytomny z kaca. Wi\u0119c da\u0142 mi kontakt na tajemniczego drukarza, kt\u00f3ry pracowa\u0142 gdzie\u015b w Pruszkowie, a mieszka\u0142 w Koby\u0142ce i przesiada\u0142 si\u0119 na Ochocie z WDK na \u015brednicow\u0105, mia\u0142 zawsze z sob\u0105 conajmniej dwie torby b. dobrze zadrukowane, Delikatnie podbiera\u0142em z tego wahad\u0142a, sk\u0142adki wioz\u0142em na Pu\u0142awsk\u0105, gdzie pewna sprz\u0105taczka z KC ZMS z dwojgiem ma\u0142ych dzieci, porzucona przez m\u0119\u017ca, uk\u0142ada\u0142a ksi\u0105\u017ck\u0119, klei\u0142a i obcina\u0142a na gilotynie.<br \/>\nTrwa\u0142o to z miesi\u0105c, codziennie wieczorem odbiera\u0142em sk\u0142adki, dawa\u0142em nowe blachy, p\u0142aci\u0142em, umawia\u0142em si\u0119 na nast\u0119pny raz.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Zbyt du\u017ce mniemanie o pracy SB. A oni nie lubili si\u0119 przepracowywa\u0107. Oni ju\u017c wtedy kr\u0119cili r\u00f3\u017cne lody. Moja wpadka w s\u0142ynnym 1984, i w t\u0142usty czwartek. Wpad\u0142em w nieoficjalnej podziemnej drukarni, dwa romajory, linia introligatorska, mie\u015bci\u0142a si\u0119 w ob\u00f3rce czy szopce. Prowadzi\u0142 j\u0105 by\u0142y SB-ek, kt\u00f3ry pracowa\u0142 w NIK-u, zabi\u0142 kogo\u015b samochodem po pijanemu &#8211; resort go nie wybroni\u0142. Pi\u0142 dalej, dalej je\u017adzi\u0142 po pijanemu. Zorientowa\u0142 si\u0119, \u017ce na niekt\u00f3rych drukach mo\u017cna nie\u017ale zarobi\u0107. I drukowa\u0142 ogromne ilo\u015bci np. kalendarza tzw. orwelowskiego z ilustracjami Jana Lebensteina. To wiem na pewno, bo na Rakowieckiej usi\u0142owali mi to wcisn\u0105\u0107 jako moje. Oczywi\u015bcie nie wiem do ko\u0144ca czy robili ten kalendarz na blachach, kt\u00f3re inni Sbcy z\u0142apali w Nowej, czy mieli w\u0142asn\u0105 przygotowalni\u0119, maszyny by\u0142y dobre, wszyscy pracowali na lewi\u017anie, dzisiaj to szara strefa, na pograniczu podziemia.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Jak tylko wszed\u0142em do celi, a by\u0142o po trzeciej nad ranem, zaatakowa\u0142y dwa w\u015bciek\u0142e zapachy \u2013 czosnku i g\u00f3wna.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wszyscy si\u0119 obudzili i zacz\u0119li si\u0119 dopytywa\u0107:<br \/>\n\u2013 Gdzie ci\u0119 z\u0142apali?<br \/>\n&#8211; W Tworkach \u2013 odpowiedzia\u0142em prostodusznie.<br \/>\nNa 10 metrach kwadratowych siedzia\u0142o nas beze mnie sze\u015bciu. Wi\u0119c oni si\u0119 zbili w kupk\u0119 na jednym ko\u0144cu celi, a ja jako\u015b urz\u0105dzi\u0142em si\u0119 w drugim ko\u0144cu na pod\u0142odze. Kibel sta\u0142 po \u015brodku. I by\u0142a to najwa\u017cniejsza Osoba w tym gronie. On tu by\u0142 wodzem. I wprowadza\u0142 obyczaje wodz\u00f3w egzotycznych plemion. Obcowanie z wodzem by\u0142o ob\u0142o\u017cone \u015bcis\u0142ym rytua\u0142em. Cz\u0142onek plemienia zanim podchodzi\u0142 do Jego Wysoko\u015bci, szczeka\u0142 kr\u00f3tko:<br \/>\n\u2013 Nie szama\u0107!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Teraz podchodzi\u0142 do fajansu i k\u0142ania\u0142 mu si\u0119 g\u0142\u0119boko, a potem go d\u0142ugo iska\u0142. Zdejmowa\u0142 jakie\u015b odrobiny kurzu, chocia\u017c tego nie by\u0142o wida\u0107 na l\u015bni\u0105cej bieli porcelanowej polewy. Wtedy dopiero otwiera\u0142 rozporek lub spuszcza\u0142 spodnie. P\u00f3\u017aniej u\u017cywa\u0142 wody specjalnym przyciskiem. K\u0142ania\u0142 si\u0119 po\u017cegnalnie i znowu delikatnie iska\u0142 kibelek.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Rozlega\u0142o si\u0119 jeszcze odwo\u0142anie poprzedniego zakazu.<br \/>\n&#8211; Mo\u017cna szama\u0107!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">I wszystko wraca\u0142o do normy.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Ten kibel-osoba nie dawa\u0142 mi spokoju. Na przes\u0142uchaniu m\u00f3wi\u0142em tylko o nim.<br \/>\n&#8211; Ten kibel to gorsze ni\u017c Auschwitz, do Mi\u0119dzynarodowego Trybuna\u0142u w sprawie godno\u015bci ludzkiej&#8230; i Ko\u015bci\u00f3\u0142 te\u017c powinien o tym wiedzie\u0107, to ba\u0142wochwalstwo&#8230; Do czego w ko\u0144cu doprowadzi\u0142a komuna&#8230; Religia kibla&#8230;<br \/>\n&#8211; Z\u0142apali\u015bmy was w Tworkach. Mo\u017ce to nie by\u0142 przypadek &#8211; odcina\u0142 si\u0119 przes\u0142uchuj\u0105cy.<br \/>\nWyka pisze w nocy hitlerowskiej okupacji &#8211; \u201cWiadomo, \u017ce nic tak nie boli przeci\u0119tnego Polaka, jak to, \u017ce da\u0142 si\u0119 nabra\u0107, wykiwa\u0107, s\u0142owem, chytro\u015bci\u0105 nie stan\u0105\u0142 na wysoko\u015bci przeciwnika.\u201d<br \/>\nW celi spotka\u0142em introligatora z drukarni, w kt\u00f3rej mnie z\u0142apano, by\u0142 bardzo zdziwiony, \u017ce jak si\u0119 okaza\u0142o, pracowa\u0142 w nielegalnej drukarni. Drzwi celi otwieraj\u0105 si\u0119, staje w nich klawisz \u2013 sz\u00f3stka z rzeczami, do domu.<br \/>\n&#8211; A czy obiad mi si\u0119 jeszcze nale\u017cy? &#8211; pyta introligator. \u2013 Nale\u017cy si\u0119 \u2013 m\u00f3wi klawisz. \u2013 To ja jeszcze posiedz\u0119, wyjd\u0119 po obiedzie.<br \/>\nWi\u0119zienie jest klasztorem specjalnego rygoru, wiedzia\u0142 o tym London, gdzie spotyka si\u0119 tylko archetypowe postaci \u2013 czy zdarzy\u0142o mi si\u0119 spotka\u0107 Sokratesa?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">I tu ko\u0144cz\u0105 si\u0119 moje zabawne wspomnienia. Zwolnili mnie z aresztu, oddali rzeczy, tak\u017ce 20 litrowy kanister z benzyn\u0105. D\u017awiga\u0142em go do domu przez Ogr\u00f3d Saski. By\u0142em w domu. W dwie, trzy godziny p\u00f3\u017aniej \u017cona, El\u017cbieta (zwana Promykiem) po trzydobowym stresie &#8211; dosta\u0142a wylewu krwi do m\u00f3zgu, pogotowie, trepanacja czaszki, kilka miesi\u0119cy w szpitalu, trwa\u0142y niedow\u0142ad nogi. A szesna\u015bcie lat p\u00f3\u017aniej &#8211; nast\u0119pny wylew, pok\u0142osie pierwszego, dwumiesi\u0119czna coma i \u015bmier\u0107.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nasz syn, Jeremiasz, mia\u0142 wtedy sze\u015b\u0107 lat.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nie odczuwa\u0142em strachu, kiedy wozi\u0142em ksi\u0105\u017cki, druki, papier, blachy etc. Owszem stosowa\u0142em r\u00f3\u017cne triki, ze z\u0142amanym kluczykiem do baga\u017cnika, wozi\u0142em w samochodzie kilka obraz\u00f3w, kt\u00f3re zas\u0142ania\u0142y paczki, innym razem kilka g\u0142\u00f3wek kapusty, dynie lub inne nie brudz\u0105ce siedze\u0144 warzywa. Wa\u017cny by\u0142 towar, ja czu\u0142em si\u0119 dziwnie bezpieczny i kuloodporny.<br \/>\nJednak ba\u0142em si\u0119, kiedy kradli\u015bmy czeski offset z piwnicy na Wilczej. Instrument by\u0142 diablo ci\u0119\u017cki, S\u0142o\u0144 i Bogu\u015b w niebieskawych mundurkach tragarzy, nie pami\u0119tam roli Wacka, kt\u00f3ry te\u017c tam by\u0142 wtedy, moja rola by\u0142a rol\u0105 kierownika, kt\u00f3ry gdyby kto\u015b szed\u0142, mia\u0142 g\u0142o\u015bno opieprza\u0107 tragarzy, \u017ce nier\u00f3wno nios\u0105, mia\u0142em przygotowan\u0105 odpowiedni\u0105 nawijk\u0119, kt\u00f3r\u0105 wy\u0107wiczy\u0142em przed lustrem, wg Stanis\u0142awskiego. Akcja zmieni\u0142a scenariusz, z gderaniem starej baby d\u017awiga\u0142em offset, bo wysi\u0142ek podni\u00f3s\u0142 mi g\u0142os. Wreszcie offset by\u0142 w samochodzie, kt\u00f3ry solidnie przysiad\u0142, ob\u0142o\u017cy\u0142em go obrazami, tragarze si\u0119 ulotnili i ruszyli\u015bmy z Wackiem, Ukryli\u015bmy si\u0119 za skarp\u0105 na Dynasach i wtedy poczu\u0142em, jak rozpr\u0119\u017ca si\u0119 we mnie adrenalina. By\u0142o to prawdziwe zdobycie skarbu, kt\u00f3ry zosta\u0142 wyrwany ze skarbnicy molocha. Swoj\u0105 drog\u0105 &#8211; nie uda\u0142o si\u0119 tej maszyny uruchomi\u0107.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">1988 rok, podobnie jak za pierwszym aresztowaniem, t\u0142usty czwartek, rok przest\u0119pny, siedz\u0119 w kajdankach na tylnym siedzeniu du\u017cego fiata mi\u0119dzy dwoma esbekami tu\u017c pod domem, na parkingu na kt\u00f3rym zwykle parkowa\u0142em, godzin\u0119 temu zgarn\u0119li mnie pod domem Jurka Ignatowskiego, nie jestem na luzie, Promyk w mieszkaniu odleg\u0142ym 30 metr\u00f3w co\u015b mia\u0142a sk\u0142ada\u0107, um\u00f3wili\u015bmy si\u0119, \u017ce w godzin\u0119 po zapowiedzianym powrocie, gdybym nie wr\u00f3ci\u0142, Promyk szybko robi porz\u0105dki, ale jest przecie\u017c zupe\u0142nie subiektywne odczucie czasu.<br \/>\nMi\u0119dzy tymi esbekami, jeden jad\u0142 co\u015b z czosnkiem, drugi pachnia\u0142 perfumami jak radziecka ko\u0142cho\u017anica, pr\u00f3bowa\u0142em oddali\u0107 si\u0119 w praktyk\u0119 szikan tadze pod przymkni\u0119tymi troch\u0119 powiekami, ale wypada\u0142em raz po raz.<br \/>\nSbek cz\u0119stuje mnie papierosem. Dzi\u0119kuj\u0119. Od ubeka pan nie bierze &#8211; powiada esbek. Acha, tu ci\u0119 mam. Esbek wzdycha i m\u00f3wi co\u015b o polskiej racji stanu, z czego ma wynika\u0107, \u017ce on sercem jest ze mn\u0105, ale rozum mu nie pozwala. Wtedy powiedzia\u0142em nim pomy\u015bla\u0142em, pan to raczej s\u0142u\u017cy sowieckiej racji stanu. Ten po prawej zaje\u017cd\u017caj\u0105cy czosnkiem ani drgn\u0105\u0142, jak g\u0142uchoniemy, g\u0142upawy lub \u015bwietnie wy\u0107wiczony. A tego perfumowanego przygi\u0119\u0142o, wygl\u0105da\u0142 na by\u0142ego moczarowca, ich chowano na patriotycznej zupce.<br \/>\n&#8211; A by\u0142 pan u tych, kt\u00f3rym pan s\u0142u\u017cy, widzia\u0142 pan jak tam jest?<br \/>\n&#8211; Co by nie powiedzie\u0107, to pot\u0119ga, atomowa. &#8211; A pan tam by\u0142 -dopytywa\u0142 esbek.<br \/>\n&#8211; Dwa razy. (kt\u00f3ry by\u0142 w oficjalnej literacko pa\u0144stwowej delegacji i Rosjanie tak go spili, \u017ce na noszach sztywnego wnie\u015bli do samolotu).<br \/>\n&#8211; I wie pan co, po\u0142owa rosyjskich czo\u0142g\u00f3w to tylko atrapy, z tektury, \u017ceby straszy\u0107 Amerykan\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Jurek Ignatowski zacz\u0105\u0142 pracowa\u0107 dla Przed\u015bwitu przez po\u015brednictwo Krzysztofa Siemie\u0144skiego, pracowa\u0142 z wielkim zapa\u0142em, by\u0142 pomys\u0142owy w konstruowaniu narz\u0119dzi introligatorskich i bardzo wymagaj\u0105cy, \u017ceby wszystko by\u0142o na czas, lubi\u0142 mie\u0107 zapas naostrzonych no\u017cy do gilotyny, kt\u00f3r\u0105 przystosowa\u0142 do braku n\u00f3g, z czasem zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z Wojtkiem Szczyg\u0142em &#8211; Szczyg\u0142owiczem i wymusza\u0142 na nim, jako na drukarzu, lepsz\u0105 jako\u015b\u0107 wydruk\u00f3w &#8211; i o dziwo, Wojtek w pewnym sensie s\u0142ucha\u0142 si\u0119 go. Rzecz w tym, \u017ce Jurek \u017cyj\u0105c z ty\u0142kiem przy pod\u0142odze, albo inaczej m\u00f3wi\u0105c b\u0119d\u0105c mocno uziemionym &#8211; mia\u0142 tajemnicz\u0105 w\u0142adz\u0119 nad lud\u017ami.<br \/>\nRzadko u\u017cywa\u0142 w naszych sprawach swego przerobionego trabanta, opowiada\u0142 o swoich przygodach z SB-cj\u0105, kiedy je\u017adzi\u0142 dla NOWej, do komuny mia\u0142 stosunek bardzo osobisty, nienawidzi\u0142 jej jak mi si\u0119 zdawa\u0142o cokolwiek ba\u0142wochwalczo, by\u0142 zawiedziony Okr\u0105g\u0142ym Sto\u0142em i tym, \u017ce draniom si\u0119 upiek\u0142o.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wyprawy po papier, bo papier by\u0142 g\u0142\u00f3wnym naszym zmartwieniem, do Grodziska Maz., Lublina, Wacek mia\u0142 tam jakie\u015b kontakty, Kazimier\u00f3wka, pod Pu\u0142tusk do jakiego rzemie\u015blnika, Raszyn, Ko\u0142biel na trasie do Lublina, wszyscy moi krewni i znajomi kupowali po ryzie, dwie gdzie\u015b na\u00a0\u00a0prowincji, nieraz wi\u0119c otrzymywa\u0142em wiadomo\u015b\u0107, \u017ce maj\u0105 du\u017co\u00a0\u00a0papieru, jecha\u0142em 200 km, przywozi\u0142em kilka ryz.<br \/>\nBolek Rok i Krzy\u015b Lewandowski prowadzili buddyjskie wydawnictwo Pusty Ob\u0142ok, mia\u0142em od nich za\u015bwiadczenie na przew\u00f3z papieru<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Samochody, bo bez nich nic nie mo\u017cna by zrobi\u0107 &#8211; zaczynali\u015bmy z moj\u0105 niebiesk\u0105 Simc\u0105, p\u00f3\u017aniej Krzy\u015b Freisler wymieni\u0142 j\u0105 w Berlinie Zach. na m\u0142odsz\u0105, czerwon\u0105, je\u017adzi\u0142 ni\u0105 Wacek, zatar\u0142a si\u0119, kiedy wracali\u015bmy z Krasiczyna k. Przemy\u015bla.<br \/>\nWacek je\u017adzi\u0142 kremowym du\u017cym fiatem, nie wiem co si\u0119 z nim sta\u0142o po jego wpadce.<br \/>\nBia\u0142y mercedes 115, kupili\u015bmy go w Reszlu za po\u015brednictwem Bolka Roka, zarekwirowany w 1988, po mojej drugiej wpadce. Wtedy je\u017adzi\u0142em maluchem, wyj\u0119li\u015bmy przedni prawy fotel. W 1988-89 Wacek kupi\u0142 rozbitego Forda, ja niebawem u\u017cywanego volkswagena. Przedtem jednak je\u017adzi\u0142em niezwyk\u0142\u0105 kombinacj\u0105 &#8211; nazywa\u0142em go ribbentrop-mo\u0142otow\u00a0\u00a0&#8211; do czarnej wo\u0142gi z trudem w\u0142o\u017cyli\u015bmy silnik 300 diesel od mercedesa, a poniewa\u017c skrzynia bieg\u00f3w by\u0142a od wo\u0142gi, na ty\u0142 za\u0142o\u017cy\u0142em ko\u0142a 17-calowe od nysy, dzi\u0119ki temu mia\u0142 niez\u0142e osi\u0105gi.<br \/>\nOd Mariana Kalety albo od Mirka Chojeckiego dostali\u015bmy sporo kartek na paliwo, tamtejsi drukarze jednak niedok\u0142adnie dobrali kolor pomara\u0144czowy, mo\u017cna ich by\u0142o zatem u\u017cywa\u0107 tylko po zmierzchu, przy sztucznym \u015bwietle by\u0142y idealne.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">\u00a0*<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Odwiedzili\u015bmy z Wackiem i Tomkiem cz\u0142owieka, kt\u00f3ry po 57 wr\u00f3ci\u0142 z Syberii*, mieszka\u0142 b. biednie, fajerki na rozwalonej kuchni, byle ci\u0105gn\u0119\u0142o dym do komina, mo\u017cna zagotowa\u0107 wod\u0119 na herbat\u0119, mocn\u0105 herbat\u0119 pi\u0142 zach\u0142annie, zobaczy\u0142em w nim swego, cieszy\u0142 si\u0119 tym co ma i pisa\u0142, pisa\u0142 powie\u015bci w odcinkach dla jakiej\u015b gazety stra\u017cackiej, pisa\u0142 o ro\u015blinno\u015bci Syberii, mia\u0142 syndrom \u0142agierny, najwi\u0119kszym jego skarbem by\u0142a maszyna do pisania, na kt\u00f3r\u0105 wyrobi\u0142 sobie oficjalne pozwolenie (czy\u017cby w 56-57 trzeba by\u0142o mie\u0107 maszyn\u0119 do pisania zarejestrowan\u0105?), zamawiali\u015bmy u niego ksi\u0105\u017ck\u0119, dali\u015bmy spor\u0105 zaliczk\u0119, nakr\u0119ci\u0142em z nim rozmow\u0119 na wideo, musia\u0142 to by\u0107 zatem rok 86-87, Tomek go pami\u0119ta, czyta\u0142em jego proz\u0119, jakie\u015b wspomnienia (z Osowa?), dziwne, \u017ce nie pami\u0119tam tre\u015bci, pami\u0119tam natomiast spos\u00f3b, nastr\u00f3j pisania, powolny, dostojny strumie\u0144 wyobra\u017ce\u0144 z podejrzliwo\u015bci\u0105 ogl\u0105daj\u0105cy postaci na brzegu jego \u017cycia, on zawsze by\u0142 pod poziomem widzialnego, chowa\u0142 si\u0119 pod wod\u0105, naprawd\u0119 zachwyci\u0142a mnie ta jego zdolno\u015b\u0107, to sta\u0142e trzymanie si\u0119 jednego poziomu widzenia, rozumienia.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">* &#8211;\u00a0chodzi o zmar\u0142ego ju\u017c redaktora Jerzego Gajdzi\u0144skiego, autora wstrz\u0105saj\u0105cych wspomnie\u0144 z \u0142agr\u00f3w sowieckich, do dzi\u015b nie opublikowanych w ca\u0142o\u015bci.(przyp. Tomasz Dolecki)<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wspomnienia, notatki i uwagi z lat 1982-89 Przed\u015bwit to jednak by\u0142o dziwne wydawnictwo, jak si\u0119 dzisiaj okazuje, za\u0142o\u017cone i wypracowane ko\u0144sk\u0105 si\u0142\u0105 dw\u00f3ch pisarzy (jeden by\u0142 wtedy ca\u0142kowicie in spe, jednak nasza g\u0142\u0119bsza przyja\u017a\u0144 zrodzi\u0142a si\u0119 na gruncie literackim, Wacek by\u0142 oczytany, to za ma\u0142o powiedziane, Wacek umia\u0142 \u017cy\u0107 literatur\u0105, podobnie S\u0142o\u0144, podobnie Tomek Burski &#8230; <a title=\"Jaros\u0142aw Markiewicz\" class=\"read-more\" href=\"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=136\" aria-label=\"Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej o Jaros\u0142aw Markiewicz\">Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-136","page","type-page","status-publish"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/136","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=136"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/136\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":210,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/136\/revisions\/210"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=136"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}