{"id":123,"date":"2018-12-04T18:44:41","date_gmt":"2018-12-04T18:44:41","guid":{"rendered":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=123"},"modified":"2018-12-04T21:56:11","modified_gmt":"2018-12-04T21:56:11","slug":"ewa-holewinska","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=123","title":{"rendered":"Ewa Holewi\u0144ska"},"content":{"rendered":"<p style=\"font-weight: 400;\">M\u00f3j pierwszy kontakt z lud\u017ami opozycji mia\u0142 miejsce pod koniec lat siedemdziesi\u0105tych, kiedy z moj\u0105 przyjaci\u00f3\u0142k\u0105 Iwon\u0105 Filipowicz oraz kilkoma ch\u0142opakami z FTiMS-u, mi\u0119dzy innymi z Teosiem Klincewiczem, pojechali\u015bmy do Grudzi\u0105dza, by rozdawa\u0107 ulotki w obronie miejscowego dzia\u0142acza Zadro\u017cy\u0144skiego. Przed wyjazdem kr\u00f3tki kurs zachowania wobec bezpieki przeprowadzili nam Zosia Romaszewska i Konrad Bieli\u0144ski. Wyjazd si\u0119 nie uda\u0142, bo od razu na dworcu w Toruniu wszystkich nas zgarn\u0119\u0142a bezpieka i porozwozi\u0142a po okolicznych aresztach. Z Iwon\u0105 i Teosiem trafili\u015bmy do Che\u0142mna, szok, cela, jaka\u015b brudna derka i twarda prycza. Dziwne, \u017ce by\u0142y\u015bmy z Iwon\u0105 w jednej celi, gra\u0142y\u015bmy w ciupy znalezionymi kamykami, a obok Teo\u015b rycza\u0142 \u201eMury\u201d. Nie bali\u015bmy si\u0119, byli\u015bmy raczej zdziwieni, \u017ce tak szybko wszystko si\u0119 sko\u0144czy\u0142o. Potem rewizja w domu, rozmowa z ojcem, natr\u0119tny ubek, kt\u00f3ry wl\u00f3k\u0142 si\u0119 za nami z Zielonki na uczelni\u0119. Ale poza tym \u2013 przygoda, i mimo \u017ce grozili nam wyrzuceniem rodzic\u00f3w z pracy a nas z uczelni, nic takiego si\u0119 nie sta\u0142o.<\/p>\n<p>Potem spotkania w Mikrusie, ulotki, \u201eRobotnik\u201d, ciekawi i warto\u015bciowi ludzie. Jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o, nie wszyscy, bo w swoich papierach w IPN-ie po latach przeczyta\u0142am z tych spotka\u0144 bardzo szczeg\u00f3\u0142owe relacje. W\u00f3wczas nie mie\u015bci\u0142o nam si\u0119 w g\u0142owie, \u017ce kto\u015b w naszym wieku, kolega, przyjaciel m\u00f3g\u0142by kapowa\u0107, a jednak\u2026<br \/>\nNagle, bardzo gwa\u0142townie wybuch\u0142a Solidarno\u015b\u0107, organizowanie NZS-u na Politechnice, biblioteka z bibu\u0142\u0105 na UW, praca w Komisji Krajowej na Szpitalnej, gdzie pozna\u0142am Wacka, kt\u00f3ry w\u00f3wczas, po odej\u015bciu z NOWEJ, prowadzi\u0142 w Grze\u015bkiem Wakulskim i Paw\u0142em Sadowskim oficyn\u0119 NSW1.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Jedn\u0105 z ksi\u0105\u017cek tego wydawnictwa by\u0142 tomik wierszy Kazimiery I\u0142\u0142akowicz\u00f3wny. Jako\u015b jesieni\u0105 1981 pojecha\u0142am do Poznania, odnalaz\u0142am stary, pachn\u0105cy st\u0119chlizn\u0105 i kotami dom, w kt\u00f3rym na ostatnim pi\u0119trze mieszka\u0142a poetka. By\u0142a niewidoma, biedna, opuszczona przez ca\u0142y \u015bwiat. Jaka\u015b burkliwa kobieta z opieki spo\u0142ecznej nieufnie spogl\u0105da\u0142a na obc\u0105 m\u0142od\u0105 dziewczyn\u0119. Nikt pani Kazimiery nie odwiedza\u0142 od lat. Kruchutka dziewi\u0119\u0107dziesi\u0119cioletnia staruszka wys\u0142ucha\u0142a mojej pro\u015bby o zgod\u0119 na publikacj\u0119 wierszy w drugim obiegu, po policzkach p\u0142yn\u0119\u0142y jej \u0142zy, dr\u017c\u0105cymi palcami dotyka\u0142a mojej twarzy i w\u0142os\u00f3w, nie mog\u0142a uwierzy\u0107, \u017ce kto\u015b jeszcze interesuje si\u0119 jej tw\u00f3rczo\u015bci\u0105, zw\u0142aszcza m\u0142odzi. Ze wzruszenia odj\u0119\u0142o mi mow\u0119. Poetka opowiada\u0142a troch\u0119 o Pi\u0142sudskim, wypytywa\u0142a o Solidarno\u015b\u0107, absolutnie przytomna, cho\u0107 zamkni\u0119ta w ponurym pokoju, w swej ciemno\u015bci, przez lata odizolowana od \u015bwiata. Ksi\u0105\u017cka wysz\u0142a z nastrojowymi grafikami\u00a0Mai Filipowicz, wys\u0142ali\u015bmy autorce egzemplarze, w lutym 1983 dowiedzia\u0142am si\u0119 o jej \u015bmierci, ju\u017c nie zd\u0105\u017cy\u0142am odwiedzi\u0107 jej po raz drugi\u2026<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Solidarno\u015bciowy karnawa\u0142 to by\u0142 naprawd\u0119 cudowny czas. Nagle ludzie stali si\u0119 dla siebie \u017cyczliwi, rado\u015bni, szczerzy. Zwykli ludzie, w sklepach (kt\u00f3re zion\u0119\u0142y pustkami), w tramwajach \u2013 wsz\u0119dzie. Tysi\u0105ce Polak\u00f3w przesta\u0142o si\u0119 ba\u0107 i przemyka\u0107 ulicami. Wszyscy wydawali nam si\u0119 w\u00f3wczas jako\u015b tak bardziej szlachetni, nagle obudzi\u0142a si\u0119 duma, patriotyzm i wiara w to, \u017ce mo\u017ce by\u0107 inaczej. Niewa\u017cne by\u0142o to, \u017ce w telewizji wci\u0105\u017c s\u0142ysza\u0142o si\u0119 k\u0142amstwa, \u017ce rz\u0105dzili ci sami partyjniacy, \u017ce materialnie by\u0142o bardzo ci\u0119\u017cko. Na manifestacjach, przy bia\u0142kowym powielaczu w Kraj\u00f3wce, byli\u015bmy razem. Upojeni wolno\u015bci\u0105, szcz\u0119\u015bliwi, \u017ce si\u0119 uda\u0142o!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">No a potem, jak obuchem w \u0142eb, opancerzone skoty i patrole na ulicach, aresztowania, wyroki w trybie nadzwyczajnym, \u015bmier\u0107 g\u00f3rnik\u00f3w z Wujka i \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce z\u0142o pokona\u0142o kilka milion\u00f3w porz\u0105dnych ludzi.<br \/>\nKiedy zamkn\u0119li Wacka, spotykali\u015bmy si\u0119 z kolegami z Kraj\u00f3wki NZS-u (nielicznymi, kt\u00f3rzy zostali), w domu Bo\u017ceny Zawi\u015blak w Alejach Jerozolimskich. Bali\u015bmy si\u0119 naprawd\u0119, nie wiadomo by\u0142o nic, kr\u0105\u017cy\u0142y ponure wie\u015bci, \u017ce internowanych b\u0119d\u0105 wywozi\u0107 do Sojuza. Z\u0142amane strajki, straszne wyroki&#8230; Jeden z koleg\u00f3w podpisa\u0142 lojalk\u0119, bo z\u0142apali go na ulicy z wierszem Mi\u0142osza i grozili kilkuletnim wyrokiem (nikomu nie zaszkodzi\u0142, p\u0142aka\u0142, prosi\u0142 nas o wybaczenie, ciekawe, co ma dzi\u015b w papierach IPN-u?).<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Przygoda nagle przesta\u0142a by\u0107 przygod\u0105. Zagro\u017cenia sta\u0142y si\u0119 bardzo realne. Najgorszy by\u0142 brak informacji o najbli\u017cszych, strach by\u0142 potworny. Do dzi\u015b pami\u0119tam walenie serca, gdy z plecakiem pe\u0142nym bibu\u0142y sz\u0142am ze Szpitalnej ulic\u0105 Chmieln\u0105 (a w\u0142a\u015bciwie wtedy jeszcze Rutkowskiego), i zza rogu, ko\u0142o Zodiaku wyszed\u0142 prosto na mnie wal\u0105cy buciorami trzyosobowy patrol. Z karabinami przewieszonymi przez rami\u0119. Gdyby przysz\u0142o im do g\u0142owy zainteresowa\u0107 si\u0119 moim plecakiem, mog\u0142o by\u0107 nieweso\u0142o. Przeszli, pobieg\u0142am do poci\u0105gu i schowa\u0142am ksi\u0105\u017cki u siebie w piwnicy.<\/p>\n<p>Kiedy\u015b, jako\u015b zaraz po 13 grudnia, odwiedzi\u0142am mam\u0119 mojej\u00a0przyjaci\u00f3\u0142ki\u00a0Iwony, kt\u00f3r\u0105 internowali w Olszynce Grochowskiej (a p\u00f3\u017aniej przewie\u017ali do Go\u0142dapi). Mama, jak ka\u017cda mama, w histerii. Pospiesznie zabra\u0142am troch\u0119 bibu\u0142y (dzi\u015b nie wiem, po co, bo przecie\u017c i tak ju\u017c Iwon\u0119 zamkn\u0119li). Wysz\u0142am przed blok i wrzuci\u0142am reklam\u00f3wk\u0119 do najbli\u017cszej skrzyni z piaskiem ko\u0142o warzywniaka. Po paru dniach wr\u00f3ci\u0142am, ale nic ju\u017c w niej nie by\u0142o. Do dzi\u015b si\u0119 tego wstydz\u0119, nigdy przecie\u017c nie by\u0142am tch\u00f3rzem, pewnie udzieli\u0142 mi si\u0119 parali\u017cuj\u0105cy strach matki.<br \/>\nPami\u0119tam te\u017c idiotyczne poczucie niesprawiedliwo\u015bci i niedosytu, czy \u201eniedocenienia\u201d przez bezpiek\u0119. Dlaczego, do cholery, ich zamkn\u0119li, a mnie nie?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nie zapomn\u0119 wizyt w Bia\u0142o\u0142\u0119ce, czasem kilkana\u015bcie godzin czekania na mrozie albo w zat\u0142oczonej budzie, gdzie w okienku siedzia\u0142 wszechmog\u0105cy klawisz, wydaj\u0105cy pozwolenia na widzenie. Otuchy dodawa\u0142 czasami Wojciech M\u0142ynarski, kt\u00f3ry te\u017c mia\u0142 za murami bliskich. Nie chcieli mnie wpu\u015bci\u0107, nie by\u0142am formalnie rodzin\u0105 Wacka, wchodzi\u0142a mama, Ula (by\u0142a \u017cona Wacka), a ja sta\u0142am przed bram\u0105. Pozostawa\u0142o mi tylko przygotowywa\u0107 paczki. Dobrze, \u017ce ksi\u0105dz Dembowski od jezuit\u00f3w przekazywa\u0142 listy. Wspaniale, \u017ce w \u015awi\u0119tym Marcinie mo\u017cna by\u0142o dowiedzie\u0107 si\u0119 czego\u015b o przyjacio\u0142ach. Wtedy naprawd\u0119 cieszyli\u015bmy si\u0119, \u017ce kto\u015b jest w Strzebielinku, w Bia\u0142o\u0142\u0119ce, w Go\u0142dapi. Cieszyli\u015bmy si\u0119, \u017ce \u017cyje.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Bo\u017ce, jak ja wtedy nienawidzi\u0142am wszystkich, kt\u00f3rzy byli po drugiej stronie. \u015awiat by\u0142 czarno-bia\u0142y. Trudno mi zrozumie\u0107 ludzi, kt\u00f3rzy w\u00f3wczas pozostali w partii, nienawidzi\u0142am ka\u017cdego \u017co\u0142nierza na ulicy, milicjanta. Po latach dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce w wojsku, w patrolach ulicznych byli niekt\u00f3rzy moi koledzy z liceum. Zostali zmobilizowani, niby musieli sta\u0107 przy koksownikach, ale czy na pewno?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W marcu wzi\u0119li\u015bmy w Bia\u0142o\u0142\u0119ce \u015blub. \u015awiadkami byli Jarek Markiewicz i Bo\u017cena Zawi\u015blak. Moi rodzice w\u0142a\u015bnie wtedy poznali przysz\u0142ego zi\u0119cia. Babcia Wacka, Sybiraczka, nie przyjecha\u0142a, nie by\u0142a w stanie &#8211;\u00a0\u00a0po latach sp\u0119dzonych w Kazachstanie, gdzie straci\u0142a syna, po \u201eprzygodach\u201d z bolszewikami, kt\u00f3rzy aresztowali i wywie\u017ali do Workuty jej m\u0119\u017ca.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Po kilku tygodniach uda\u0142o nam si\u0119 wyci\u0105gn\u0105\u0107 Wacka do szpitala. I zn\u00f3w \u015bwietni ludzie z Chocimskiej (aby trzyma\u0107 Wacka jak najd\u0142u\u017cej, wyci\u0119li mu zdrowy wyrostek, operowa\u0142 go profesor Rudowski, mi\u0119dzynarodowa s\u0142awa w chirurgicznym \u015bwiecie\u00a0\u00a0\u2013 troch\u0119 si\u0119 bali\u015bmy, bo od kilkunastu lat nie bra\u0142 czynnego udzia\u0142u w \u017cadnej operacji, ale \u201ebohaterem\u201d przecie\u017c musia\u0142 zaj\u0105\u0107 si\u0119 osobi\u015bcie), p\u00f3\u017aniej Ewa Choroma\u0144ska, lekarka, dzia\u0142aczka \u201eWoli\u201d, ze szpitala kolejowego w Mi\u0119dzylesiu. Konspiracyjna noc po\u015blubna (a w\u0142a\u015bciwie poranek, bo wtedy na bramce szpitalnej by\u0142 facet z Solidarno\u015bci). Mimo\u00a0\u00a0&#8211; poczucia beznadziei (a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie przez nie) bardzo chcieli\u015bmy mie\u0107 dziecko, co\u015b wy\u0142\u0105cznie naszego, kogo\u015b najwa\u017cniejszego, kogo nie b\u0119d\u0105 mogli nam odebra\u0107.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Jesieni\u0105 albo zim\u0105 Wacek z Jarkiem Markiewiczem postanowili za\u0142o\u017cy\u0107 Przed\u015bwit. Wcze\u015bniej Wacek pr\u00f3bowa\u0142 co\u015b organizowa\u0107 zdalnie, chyba podczas pobytu w szpitalu, przekaza\u0142 pieni\u0105dze na druk \u201eStalowemu\u201d, co\u015b jednak z tym wysz\u0142o nie tak.<br \/>\nPierwsz\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 \u2013 \u201eKto chcia\u0142 zabi\u0107 papie\u017ca?\u201d Claire Sterling\u00a0\u00a0&#8211; sk\u0142adali\u015bmy (ja z brzuchem) w mieszkaniu Krysi Gorzelak, gdzie\u015b na Bielanach czy Bemowie. Zn\u00f3w byli\u015bmy szcz\u0119\u015bliwi. U Ani Kalinowskiej w Podkowie Le\u015bnej by\u0142y teatry domowe, pozna\u0142am Kelusa, ksi\u0119dza Kantorskiego, Da\u0142kowsk\u0105, Kami\u0144skiego, m\u0142odziutk\u0105 Krzysztoni\u00f3wn\u0119 i wielu wspania\u0142ych, odwa\u017cnych ludzi.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wacek z Jarkiem postanowili, \u017ce nie b\u0119d\u0105 nara\u017cali rodzin na niebezpiecze\u0144stwo, starali si\u0119 ogranicza\u0107 nasze bezpo\u015brednie kontakty ze sk\u0142adaczami czy drukarzami (\u015bwietnie pami\u0119tam sympatycznego, cho\u0107 wiecznie na kacu, Ry\u015bka z Instytutu Matki i Dziecka i jego starszego brata, czy kierowc\u0119 rajdowego, Wojtka z Ludnej, Marka Gogacza z KPN-u na Foksal, architekta &#8211; Marka Mickiewicza z Falenicy, a przede wszystkim niez\u0142omnego Jurka Ignatowskiego, kt\u00f3ry, nie maj\u0105c n\u00f3g, porusza\u0142 si\u0119 na dziwacznym, sun\u0105cym tu\u017c nad ziemi\u0105 w\u00f3zeczku w\u0142asnej produkcji, na male\u0144kich k\u00f3\u0142kach, odpychaj\u0105c si\u0119 r\u0119kami od ziemi). Nie przewozi\u0142y\u015bmy ksi\u0105\u017cek, blach itp. Ale obie z El\u0105 B\u0142aszkowsk\u0105 siedzia\u0142y\u015bmy we wszystkim po uszy. Nie zapomn\u0119 codziennych tw\u00f3rczych spotka\u0144, w buddystycznych oparach, przy mocnej herbacie, kanapkach z \u017c\u00f3\u0142tym serem albo wymy\u015blnych Jarkowych ciasteczkach owsianych (albo u nas na Chmielnej, albo u Jark\u00f3w na Obo\u017anej), byli\u015bmy w\u00f3wczas najbli\u017cszymi przyjaci\u00f3\u0142mi. Obie z El\u0105 czyta\u0142y\u015bmy teksty, wklepywa\u0142y\u015bmy je na maszynie (cho\u0107 zawodowo robi\u0142a to p\u00f3\u017aniej Marysia Ostrowska), najpierw na zwyk\u0142ej starej maszynie klawiszowej, potem na elektrycznym IBM-ie g\u0142\u00f3wkowym. Mieli\u015bmy wyr\u00f3wnany prawy margines! Potem na komodorach, ch\u0142opcy bodaj\u017ce z Kr\u0119gu (wydaje mi si\u0119, \u017ce Micha\u0142 Dadlez, dzi\u015b wybitny biofizyk) napisali program na commodora do sk\u0142adu, w\u0142a\u015bnie z prawym marginesem, z polskimi przeniesieniami!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Ka\u017cdy nowy tytu\u0142 ogromnie cieszy\u0142, zw\u0142aszcza \u017ce trafia\u0142 do tysi\u0119cy spragnionych niezale\u017cnego s\u0142owa ludzi (w\u015br\u00f3d robotnik\u00f3w z Ursusa \u015bwietnie rozchodzi\u0142y si\u0119 wiersze, nikomu nie przeszkadza\u0142 ledwie czytelny druk). Na pocz\u0105tku by\u0142o kilka ma\u0142ych ksi\u0105\u017ceczek, potem takie bestsellery, jak \u201eKonspira\u201d, \u201eOni\u201d Tora\u0144skiej, czy \u201ePocz\u0105tek\u201d Szczypiorskiego. Wy\u0142\u0105cznie pierwsza ksi\u0105\u017cka Claire Sterling by\u0142a przedrukiem. Wacek z Jarkiem od pocz\u0105tku k\u0142adli du\u017cy nacisk na ok\u0142adki, Przed\u015bwit wyr\u00f3\u017cnia\u0142 si\u0119 tym na tle innych podziemnych wydawnictw. Dbali\u015bmy te\u017c o redakcj\u0119 i korekt\u0119. Jako jedyni mieli\u015bmy sp\u00f3jn\u0105 graficznie seri\u0119 \u2013 Warszawsk\u0105 Oficyn\u0119 Malarzy i Poet\u00f3w, wybitnych poet\u00f3w, jak cho\u0107by Krzy\u015b Karasek, Ryszard Krynicki, Tomasz Jastrun czy Ewa Lipska. Wydali\u015bmy przez kilka lat ponad sto tytu\u0142\u00f3w, nauczy\u0142am si\u0119 w Przed\u015bwicie, jak wydawa\u0107 ksi\u0105\u017cki, a przede wszystkim pokocha\u0142am ten zaw\u00f3d i mimo \u017ce jestem z wykszta\u0142cenia matematykiem, pozosta\u0142am wydawc\u0105 do dzi\u015b.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">By\u0142o oczywi\u015bcie te\u017c niefajnie, gdy o sz\u00f3stej rano dzwoni\u0142 dzwonek do drzwi i ubecy wyrywali nas ze snu. Wywracali dom do g\u00f3ry nogami, wyrzucali z kosza brudn\u0105 bielizn\u0119, grzebali w najbardziej osobistych rzeczach, po czym zabierali Wacka nie wiadomo dok\u0105d, a ja, roztrz\u0119siona, zostawa\u0142am z dzieckiem. Nigdy nie wiedzia\u0142am, kiedy wr\u00f3ci i gdzie jest. Nie zapomn\u0119 ich buty, bezczelno\u015bci \u201epan\u00f3w\u201d, \u201ePanie Wac\u0142awie i po co to panu, to i tak nic nie da\u201d.<br \/>\nAle tylko raz powa\u017cnie rozwa\u017cali\u015bmy ich propozycj\u0119 o paszporcie w jedn\u0105 stron\u0119. Oboje jednak nie wyobra\u017cali\u015bmy sobie \u017cycia gdzie indziej, w bogatych spo\u0142ecze\u0144stwach, gdzie nikt nas nie zrozumie. Z dala od przyjaci\u00f3\u0142, rodziny, bez sensu.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">No w\u0142a\u015bnie, bez sensu. Dzi\u015b, gdy patrz\u0119 na to, co dzieje si\u0119 dooko\u0142a, my\u015bl\u0119, \u017ce mimo wszystko nam by\u0142o \u0142atwiej. Byli\u015bmy, cho\u0107 mo\u017ce brzmi to banalnie, bardzo ideowi, rzeczywisto\u015b\u0107 nie pozostawia\u0142a porz\u0105dnym ludziom wyboru. Nie wyobra\u017cam sobie, \u017ce mog\u0142abym tamten czas prze\u017cy\u0107 inaczej. Jestem szcz\u0119\u015bliwa, \u017ce by\u0142am otoczona uczciwymi lud\u017ami, kt\u00f3rzy nie robili karier za wszelk\u0105 cen\u0119, nie wygryzali si\u0119 ze sto\u0142k\u00f3w, nie d\u0105\u017cyli do sukces\u00f3w, nie \u017cyli wy\u0142\u0105cznie dla pieni\u0119dzy. Z tymi, kt\u00f3rzy w\u00f3wczas wybrali inn\u0105 drog\u0119, nie mieli\u015bmy praktycznie kontaktu, dzi\u015b te\u017c mam do nich dystans i cho\u0107 poniek\u0105d rozumiem postawy bierne, daleka jestem od ch\u0119ci bezwzgl\u0119dnych rozlicze\u0144 i nie pytam na dzie\u0144 dobry, co robi\u0142e\u015b w stanie wojennym, to jednak instynktownie trzymam si\u0119 z daleka od ludzi, kt\u00f3rzy nie zachowywali si\u0119 przyzwoicie w tamtych czasach, czasach pr\u00f3by. Bardzo \u017ca\u0142uj\u0119 te\u017c, \u017ce z przyjaci\u00f3\u0142mi sprzed dwudziestu z hakiem lat nie trzymamy si\u0119 dzi\u015b razem. Ale tak ju\u017c pewnie musi by\u0107\u2026<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>M\u00f3j pierwszy kontakt z lud\u017ami opozycji mia\u0142 miejsce pod koniec lat siedemdziesi\u0105tych, kiedy z moj\u0105 przyjaci\u00f3\u0142k\u0105 Iwon\u0105 Filipowicz oraz kilkoma ch\u0142opakami z FTiMS-u, mi\u0119dzy innymi z Teosiem Klincewiczem, pojechali\u015bmy do Grudzi\u0105dza, by rozdawa\u0107 ulotki w obronie miejscowego dzia\u0142acza Zadro\u017cy\u0144skiego. Przed wyjazdem kr\u00f3tki kurs zachowania wobec bezpieki przeprowadzili nam Zosia Romaszewska i Konrad Bieli\u0144ski. Wyjazd si\u0119 &#8230; <a title=\"Ewa Holewi\u0144ska\" class=\"read-more\" href=\"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/?page_id=123\" aria-label=\"Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej o Ewa Holewi\u0144ska\">Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-123","page","type-page","status-publish"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/123","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=123"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/123\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":207,"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/123\/revisions\/207"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zbigniew.dolecki.warszawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=123"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}